I dalej, i dalej w przestrzeń
Przenoszę się, przemierzam ten ocean,
Który kiedyś był nade mną,
Przykrył mnie falą podczas sztormu,
Przygniótł, zmiażdżył, zniszczył wszystko,
Wszystko co ważne, wszystko co cenne
Zmiótł jak tsunami z powierzchni ziemi.
Zapanował chaos, bezsens istnienia
I serce jak umarłe.
Teraz przemierzam go gładko,
Ten ocean, te zimne wody,
Które zgasiły wszelki żar;
Ostygły wulkan.
Unosi się dym ponad zgliszczami –
Iskierka nadziei.
Czy jeszcze płonie, czy już wygasło?
Serce umarło?
Któż to może wiedzieć.
Dym – zwiastun pożaru,
Czy prorok ugaszenia?
Nie przekona się ten –
kto nie sprawdzi!